Kilka słów o mnie

Niezależny publicysta. Aktywista, recenzent działalności osób publicznych mających wpływ na nasze życie.

Demaskator karierowiczów, politycznych cwaniaków, osób nadużywających władzy oraz przestępców w białych rękawiczkach.

Z wykształcenia prawnik:
absolwent Wydziału Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego.

Podziel się z innymi

| |

Przyszłość, która nadejdzie

2015-01-06 20:09
Nowy Rok. Dla jednych to nowa cyfra zastępująca końcową cyfrę czterocyfrowej liczby. Dla innych to nowy kalendarz, nowy plan urlopowy, czy nowy budżet dla miasta, w którym żyjemy. Dla mnie natomiast to nowe rozdanie, nowy start i nowy akumulator pozwalający mi utrzymać stale nagromadzaną energię do: pracy, działania, uczenia się (bo człowiek uczy się przez całe życie) a co najważniejsze do "walki". Walki o co?... O lepsze jutro.

Dzięki uprzejmości Piotra Kubana mogę od dzisiaj dzielić się z państwem moimi spostrzeżeniami na temat naszego miasta. Dokąd zmierza, dokąd prowadzą nas decyzję naszych włodarzy oraz dlaczego nie można się temu biernie przyglądać. Podstawową moją cechą jest umiejętność właściwego wyciągania wniosków, a tylko taka umiejętność może ochronić mnie oraz moje najbliższe otoczenie przed marazmem i zobojętnieniem. Niestety uświadamianie tak wąskiej grupy osób to zdecydowanie za mało, ale dzisiaj mogę otwarcie powiedzieć do Ciebie - czytelniku portalu JG24: "it's your lucky day", bo możesz się stać częścią znacznie szerszej grupy osób postrzegającej rzeczywistość taką jaka jest, a nie taką, jaką wciskają tobie ludzie, którzy trzymają stery tzw. władzy.

Wielu zapyta: a Ty kim jesteś, że mamy zaufać twoim słowom? Takich politykierów i filozofów od siedmiu boleści Jelenia Góra już miała i zawsze przychodzą nowi przy okazji kolejnych wyborów samorządowych, by pokazać się na chwilę jeleniogórskiej publiczności, by później znowu zniknąć, tak szybko, jak szybko się pojawili. Tylko, że w polityce nie o to chodzi, by zabłysnąć na pięć minut, a o to, by ten chwilowy płomień przeobraził się w pochodnię, a później wielki znicz, bo tylko wtedy można zyskać zaufanie tzw. mas. Nie wystarczy wyciągnąć królika z kapelusza przed samymi wyborami i wmówić lokalnemu społeczeństwu - tak to ten, który skruszy obecny układ, bo za nim przemawia nowa jakość. Choć klasyk mawiał: "ciemny lud to kupi", to rzeczywistość zaprzecza jednak tej teorii.

Ok, ale kim w rzeczywistości jestem, bo poprzedni akapit nie odpowiedział na to pytanie, a raczej postawił przy tym pytaniu kolejny "znak zapytania". Zakładka "kilka słów o mnie" wskazuję na to, że jestem aktywistą politycznym, który po tułaczce po różnych miejscowościach, wrócił do Jeleniej Góry, by... robić tu hałas (?) burzyć ład społeczny (?) czy może nawoływać do powszechnego społecznego nieposłuszeństwa (?). Nic bardziej błędnego, bo polityczni krzykacze, nawet jeśli pociągają za sobą jakieś większe rzesze ludzi, to nigdy nie osiągną tego, czego mogliby osiągnąć poprzez realną pracę ze społeczeństwem oraz na rzecz społeczeństwa. Rewolucjonistą też trzeba umieć być... w Jeleniej Górze takich nie widzę.

Nikt na tym świecie nie może powiedzieć, że mnie dobrze zna. Nawet Ci, którym pozwoliłem w swoim życiu zbliżyć się na dość bliską odległość od siebie, dostają o mnie jedynie szczątkowe informację: czym się zajmuję, jak wygląda moje prywatne życie oraz życie zawodowe. Dla jednych zawodowo jestem kolesiem wykreślającym na mapach użytkowane obszary gruntu, dla drugich jestem panem w kapeluszu odwiedzającym sklepy, hotele, restauracje i banki i dręczący pracowników dziwnymi pytaniami kierowanymi w bliżej nieokreślonym celu, a dla jeszcze innych jest sprawozdawcą sportowym łączącym swoją pasję sportową z czymś pożytecznym dla ogółu, czy też kolesiem negocjującym sprzedaż licencji pewnej zagranicznej firmy medialnej. Czym się więc zajmuję? Czy moją główną pracą jest ta, która zajmuje mi najwięcej czasu w tygodniu, czy może ta która przynosi mi największe pieniądze, czy może jeszcze inna, czyli ta, która wymaga ode mnie największego wkładu energii? To jak ciężko jest mnie zaszufladkować zawodowo pozwala mi zajmować się tym czym się zajmuję w wolnym czasie, choć nie mam go za wiele, a doba jest dla mnie zdecydowanie za krótka, dlatego muszę się wspomagać proszkiem z guarany, by nie tracić czasu na spanie. Dzięki temu mogę być w swoim działaniu bardziej odważny i bardziej bezczelny. No bo jak włodarze, których krytykuję i z którymi walczę mogą mi zaszkodzić? Utratą pracy, ale której? Zaszkodzeniem zawodowo mojej żonie? Tylko, że ja nie mam żony. Mojej córce... tylko ona się jeszcze nie narodziła. Tak więc, nie jest to możliwe, nawet jeśli zachodzę komuś za skórę ;)

Nie jestem człowiekiem, którego łatwo zastraszyć. Ktoś kto przeżył zamach na własną osobę (choć do dzisiaj odczuwam tego efekty uboczne) oraz poza tym dwukrotnie cudem uniknął śmierci w tragicznych okolicznościach, nie jest łatwym targetem do zastraszania. Mogę powiedzieć zgodnie z polskim powiedzeniem: "co mnie nie zabiję, to mnie wzmocni".

Politycznie (poglądowo) mogę o sobie powiedzieć lewicowiec. Nie, nie, nie. Tylko nie taki lewicowiec jak tzw. polska lewica, której w rzeczywistości nie ma, tylko bardziej przypominający tych lewicowych rewolucjonistów kubańskich czy rewolucjonistów z Ameryki Południowej pokroju Ernesto "Che" Guevary (hehe, ale mnie poniosła fantazja ;P). Politycznie prawie zawsze bezpartyjny. Jedynie raz w życiu dałem się wciągnąć w struktury partyjne, nowo powstałego wtedy tworu politycznego, który miał przypominać właśnie taką lewicę antysystemową, ale okazał się jedynie krótkim projektem jednorazowym, na którym jego lider zrobił nic innego jak kolejny biznes. Tak, Ci co się domyślają to wiedzą, że chodziło o Ruch Palikota, późniejszy "Twój Ruch", którego nawet byłem przewodniczącym w lokalnych strukturach jeleniogórskich jeszcze rok temu. Co ciekawe, potrafił on zgromadzić albo ludzi bardzo inteligentnych albo ćpunów i debili... właściwie osoby neutralne nie zagrzały tam nigdy dłużej miejsca. Przejrzałem jednak na oczy, wyciągnąłem wnioski i opuściłem tą partię, zanim jeszcze sama zaczęła się rozpadać od wewnątrz. Dla mnie była to strata czasu i cennej energii, którą musiałem poświęcać na wewnętrzne waśnie zamiast poświęcić się robieniem czegoś na rzecz tego miasta. Mój błąd, ale teraz złośliwi będą mi przez najbliższe lata dopinać łatkę palikociarza, bo nie mogę już o sobie powiedzieć, że byłem zawsze bezpartyjny. Jednak to zawsze jakieś nowe doświadczenie, po którym wyciągnąwszy odpowiednie wnioski wiem, jakich błędów w przyszłości nie popełniać, by nie skończyć jak skończyło ugrupowanie politycznego pajaca.

Politycznie (poglądowo) także anty-amerykański, choć wielu moich bliskich postrzega to jak hipokryzję, ponieważ lubię amerykańskie filmy, amerykańskie gry oraz amerykańskie komiksy, ale oczywiście chodzi o moją postawę przeciwko prowadzonej przez USA polityce zagranicznej. Na powitaniu jest jeszcze na to za wcześnie, by odsyłać was na moje strony "www" o tej tematyce, dlatego skupię się bardziej na tym, co może interesować każdego mieszkańca Jeleniej Góry -> jego bezpośrednim otoczeniu, w którym żyje i zamieszkuje.

Chyba już wystarczy tej powitalnej autoprezentacji. Co mogę powiedzieć na koniec? Mogę jedynie zachęcić do odwiedzania mojego bloga oraz do dyskusji. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że będzie warto tu zaglądać, bo będzie on obfitował w wartościowe treści, które mogą być nauką dla wielu mieszkańców Jeleniej Góry oraz rejonu. A daję na to gwarancję, bo Ci co mnie znają, to mogą potwierdzić, że inteligencją wyprzedzam wszystkich o kilka długości [uhm skromność gdzieś zagubiłem dwanaście lat temu i do dzisiaj nie mogę nigdzie jej znaleźć ;P], więc będzie co czytać ;)

Aaa i z góry przepraszam za moje przydługie artykuły, bo od zawsze mam tendencję do rozpisywania się, tak więc odradzam ten blog osobom, których męczy czytanie. No nie wiem - polecam w zamian paski komiksowe albo jakieś Fistaszki (...)

Komentarze

Minotaur @ 62.152.144.*

wysłany: 2015-01-06 20:48

To ja też chcę pisać bloga! Też jestem inteligentny, też umiem pisać długie teksty, też potafię "coś tam coś tam", też mam "jako takie" wykształcenie, też jestem z Jeleniej Góry, tak samo mam za sobą pewne skromne doświadczenia partyjne i podobnie mam poglądy na wiele tematów z różnych dziedzin i nie przeszkadza mi, że na większości z nich się nie znam - tak więc spełniam wszystkie niezbędne wymogi, aby być blogerem :)

propozycja @ 159.205.104.*

wysłany: 2015-01-06 20:57

prosze przemyslec pisanie troche krotszych tekstow, bo przetrawienie tego do konca nie bylo takie latwe :)

o matko! @ 5.173.59.*

wysłany: 2015-01-06 22:34

A może ktoś z blogiem niepolitycznym. Coś miłego, lekkiego i przyjemnego po całym dniu bombardowania nas polityką

Ramolek @ 77.113.0.*

wysłany: 2015-01-06 23:40

No, witamy kolejnego blogera. Idzie młodość. Pisać, pisać i dyskutować z gawiedzią internetową. Szerzyć nowe idee i promować pomysły z szerokiego świata. Tego nam trzeba. Ostatnio na blogach JG24 nudy. Politycy się wysypali (HP,MZ,WCh), RPS też dostał zadyszki (odkąd nie wie czy jest za czy przeciw nowemu prezydentowi) i nawet Pan Prystrom się wypalił (mam nadzieję, że do nas wróci). Panie Konradzie tylko proszę o pisanie z tezą. No wie Pan: teza i jej obrona albo opis zjawiska i teza. Dobrze byłoby gdyby na końcu każdego wpisu były jakieś wnioski. W te klocki, to np. Max Kolonko jest dobry. On zawsze podkreśla: "mówię jak jest".
A poza tym Panie Konradzie, czy warto za sobą palić mosty ? Ten wpis "ugrupowanie politycznego pajaca" brzmi po prostu nie na miejscu. Było, minęło, (wypijmy za zdrowie), nie wyszło, itd., lepiej brzmi. Każdy popełnia błędy. A takie słowa tylko budują mury. Nie warto. U nas w "Polszcze" podziałów nie brakuje. Lepiej łączyć niż dzielić. A nawet jak podzielone (a nie brakuje takich ułamków) to trzeba szukać wspólnego mianownika.
Co do tego "anty-amerykanizmu". Proponuję przeczytanie krótkiej nowelki: "We Who Stole the Dream” (Tiptree). Warto (można znaleźć tłumaczenie, ale oryginał jest lepszy).

do Minotaur @ 78.8.154.*

wysłany: 2015-01-07 07:16

A kto Ci broni? Dla mnie pisanie bloga z imienia i nazwiska tutaj w jeleniogórskim piekiełku to nie lada odwaga. Gość firmuje sobą tekst i potem musi mierzyć się z często niepochlebnymi komentarzami, nierzadko wulgarnymi. Ja bym tego nie wytrzymał, jestem pewien, że usuwałbym połowę i nie mógł spać po nocach. Nie umiem znieść krytyki. Reasumując: cieszę się, że jest ktoś nowy i że będzie można coś poczytać.

Ps. też dołączam się do zdania, że musi Pan pisać krótsze teksty.

pisać @ 83.27.88.*

wysłany: 2015-01-07 10:43

każdy może ,jeden lepiej ,drugi gorzej.Tylko po co?

kazimierzp @ 83.4.153.*

wysłany: 2015-01-07 16:42

Parę lat temu jeden z dziennikarzy założył gazetę - tygodnik. Po przeczytaniu pierwszego i drugiego numeru powiedziałem mu w dobrej wierze, że długo ten periodyk nie pociągnie (był strasznie nudny i ustawiony tylko pod:"redaktora naczelnego"). Kiedy rzeczywiście padł, przeczytałem wyjaśnienie tegoż redaktora, że ówczesna władza go zlikwidowała co moje słowa zapowiadały! Od tego czasu nie oceniam czyichś wypowiedzi na piśmie! Nawet jak są nie do strawienia przez przecietnego czytelnika!

Ramolek @ 5.174.17.*

wysłany: 2015-01-07 19:43

Do pisać @ 83.27.88.* Bo każdy widzi sprawy inaczej. Na dziennikarzy nie zawsze można liczyć a Pan Konrad może coś ciekawego wie i nas poinformuje. Przecież wiele informacji jest blokowanych. Np. czy miłośnicy TVN albo Polsatu dowiedzieli się o sprawie opisywanej przez The Guardian? http://www.theguardian.com/environment/2014/dec/31/polish-farmers-threaten-uprising-over-opencast-coalmine

Puk, Puk. Panie Konradzie pisać, pisać.

Sylar @ 78.8.43.*

wysłany: 2015-01-07 20:32

Każde sugestie mile widziane. W pierwszej kolejności rzeczywiście muszę pamiętać na przyszłość o znacznie krótszych objętościowo wpisach :) Teraz mam punkt odniesienia ;)

A tak z zupełnie innej beczki, to korzystając z okazji chciałbym złożyć życzenia świąteczne wszystkim wyznawcom Kościołów Wschodnich (bo może akurat ktoś taki czyta tego bloga ;P) z okazji Świąt Bożego Narodzenia.

niezależna @ 171.25.193.*

wysłany: 2015-01-08 15:21

To pan pozaklejał swoimi plakatami innych kandydatów na miejskich słupach podczas kampanii samorządowej? Wejście w politykę ma pan więc słabe - no i wynik też beznadziejny.

[Sylar: zarzut bardzo chybiony, bo znam się na przepisach i przestrzegam prawo, dlatego wiedząc, że plakaty wyborcze podlegają ochronie prawnej, to nigdy osobiście nie zakleiłbym żadnego imienia/nazwiska kandydata, ani loga partyjnego. Jestem nawet za tym, aby wreszcie za takie czyny ścigano, a już przede wszystkim za notoryczne zaklejanie obwieszczeń miejskich komisji wyborczych przy każdej kampanii wyborczej]

kaminski @ 87.105.112.*

wysłany: 2015-01-08 16:25

A ja cieszę się z nowego i świeżego pióra .Trzymam kciuki!

Miracle @ 188.33.153.*

wysłany: 2015-01-09 20:50

Fajnie pisze i widać, że fajne ciacho z tego Pana Konrada vel Sylar :-) Będę tu często zaglądała.

Sion @ 94.254.209.*

wysłany: 2015-01-10 12:44

Tekst dość ostry, ale tylko w takim tonie można dotrzeć do jeleniogórskiego motłochu. Jeżeli pozostałe posty będą w tej tonacji to może się Jelenia Góra przebudzi. Ważne, że poza ostrym tonem wypowiedzi tekst jest bardzo dobitny. Trafia do adresata. Przyda się w Jeleniej ktoś kto zastąpi Prystroma, bo kiedyś on też działał ostro, ale trafiał do odbiorców. Dzisiaj tylko krzyczy, ale nic z tego nie wynika, bo nikt mu nie wierzy. Życzę powodzenia, czyli posłuchu, który się przekłuje na skuteczne działanie. A jak to zadziała to przewróci pan ten pokerowy stolik, a w przyszłości może i zastąpi Zawiłe i zamknie drogę do lokalne polityki jemu podobnym. Tego życzę, bo Jelenia tego potrzebuje.

Violetta @ 178.235.102.*

wysłany: 2015-01-11 11:28

Od razu lepiej się czyta takie "dobre pióro", bo te blogi schodziły na psy. I nie ma co narzekać, że kolejny blog polityczny, bo z blogów ludzi związanych z polityką to tylko Szymańskiego trzyma poziom. Reszta.. szkoda słów. No ale jeśli chodzi o radnych to jaka Rada, taki poziom ich blogów.

Cieszy fakt, że kolejna osoba z poza Rady Miasta związana z lokalną polityką dostała szansę na pisanie bloga. Opozycjoniści z zewnątrz mają bardziej trzeźwe myślenie na to co się w naszym mieście wyprawia. Radni natomiast mając wpływ na rządzenie, zachowują się jakby nic od nich nie zależało. Żenada. Czym więcej takich ludzi, którzy nimi potrząsną, tym lepiej.

Życzę sukcesów na scenie politycznej. Opiniotwórczego blogu. Poczytnego z dużą ilością komentarzy (pozytywnych, bo przy takiej jakości pisania jak na starcie, to tylko ludzie zawistni i zazdrośnicy mogą pisać negatywne komenty).

PS: A za plecami będą jeszcze jak zawsze obgadywacze, którzy w 100% nic w życiu nie osiągnęli i boli ich to, że ktoś potrafi więcej. Na nich nie ma co zwracać najmniejszej uwagi.

Przebudzona @ 82.139.14.*

wysłany: 2015-01-16 21:08

No tak pisać można wiele i pięknie ale ważne są pobudki czy robimy to dla własnej kariery czy dla dobra innych obcych nam ludzi ?
Niestety często zwinne pióro i głoszone zacne tezy nie idą w parze
z empatią . A jak jest z Panem Panie Konradzie ?
Bardzo bym chciała, żeby to było dbanie o innych ludzi.
No cóż czas pokaże.

Wpisz swoje imię, pseudonim:

Wpisz treść: